Windsurfing i fale Bałtyku – obóz w Dąbkach 2020

W końcu nadszedł nasz wyczekiwany czas – czas na obóz windsurfingowy! 

Niedziela w okolicy Dąbek przywitała nas wraz z żarem z nieba! Ze względu na to, że to środek wakacji, uczestnicy przybyli z różnych stron kraju. Jednak wieczorem wszyscy spotkaliśmy się w umówionym miejscu i zapoznaliśmy się z przepięknie położonym ośrodkiem tuż nad jeziorem Bukowo. Po spotkaniu organizacyjnym i zapoznaniu uczestników z kadrą, udaliśmy się na spacer w celu poznania naszej bazy windsurfingowej.  

Pierwsze kroki na desce Windsurfingowej

Pierwszy dzień był dla wielu debiutem na windsurfingu, całe szczęście, ponieważ warunki były wręcz idealne. Po porannym rozruchu oraz pływaniu w jeziorze obozowicze byli w pełni gotowi na zmagania z wiatrem. Jednak popołudniowa pogoda spłatała nam wielkiego figla, ponieważ pokrzyżowała nam plany związane z plażowaniem nad samym Bałtykiem. Musieliśmy działać awaryjnie i skończyliśmy na różnorodnych grach i zabawach pod daszkiem, lecz wieczorem udało nam się rozegrać kilka partii laser tagów

Trening Open Water dla wszystkich

Poniedziałkowy poranek przyniósł ze sobą wspaniałą pogodę, która była idealna na trening Open Water przed zajęciami z windsurfingu. Po obiedzie udało nam się zdobyć plażę i pobawić się trochę na piasku. Z kolei wieczór spędziliśmy na grach zespołowych na boisku, a także na pierwszym ze sportowych wyzwań „rzut do celu”, w którym uczestnicy musieli celnie trafiać balonami do narysowanej planszy.  

Nie tylko otwarte wody – basenowe harce

Wtorek przyniósł już ze dość mocny wiatr, który nie był zbyt przyjazny naszym windsurferom, dlatego też popołudnie przeznaczyliśmy na trening pływacki na basenie. Uczestnicy podzieleni na trzy grupy odbyli w pełni bezpieczny trening w koszalińskim Aqua Parku. Najmłodsza grupa pływała pod okiem Trenera Michała, średniozaawansowana z Trenerem Mateuszem, a pionierzy pływania wykonali trening razem z Trenerką Natalią. Wieczór spędziliśmy także aktywnie, tym razem podczas różnorodnych gier, gdzie bardzo istotna była praca w grupach. Tego dnia miało miejsce kolejne z wyzwań olimpijskich – „burpees w 30 sekund”, które przyniosło masę emocji. 

Ze względu na zbyt niebezpieczny wiatr, kolejnego dnia postanowiliśmy wybrać się do Aqua Parku. Tym razem także na część rekreacyjną, która zapewniła nam masę atrakcji. Oczywiście uczestnicy musieli sobie odpowiednio zasłużyć, uprzednio przepływając sprawdzian na basenie. Każdy z obozowiczów miał do przepłynięcia jeden basen kraulem. Naprawdę było co oglądać! Pomimo długiej absencji na basenie niektórzy wykręcili świetne życiówki! Z kolei popołudnie spędziliśmy na zajęciach windsurfingowych w wersji bardziej teoretycznej, po której czekał nas specjalny test wiedzy przygotowany przez Trenera Mateusza.      

Dobrodziejstwa plaży, color run i wspaniała zabawa

Czwartkowy poranek przeznaczony został spacer na plażę, na którym odbył się Color Run, gdzie obozowicze bawili się przy rozrzucaniu kolorowych proszków. Po czym wszyscy stawili się na linię startu i przebiegli kilometrowy wyścig na piasku. Warto wspomnieć, że trasa wymagała nie lada wysiłku. Z kolei po powrocie i popołudniowych zajęciach windsurfingu, pobawiliśmy się na skimboardzie i trickboardzie, a na wieczór przewidziano hawajską imprezę przy ognisku. 

Najlepsze na koniec!

Przedostatni dzień – już z lżejszym wiatrem przyniósł nam masę atrakcji. W końcu mogliśmy bezpiecznie wyruszyć na kajakową wycieczkę, a zaraz po niej czekała nas niespodzianka – przejażdżka na bananie! Niektórzy obawiali się dość wysokiej prędkości, lecz wszyscy dali się przekonać na kurs bananem, niektórym nawet było mało 😊 Ze względu na to, że kilkoro uczestników opuszczało nas nieco wcześniej, pozwoliliśmy sobie na wcześniejsze podsumowanie obozowych zmagań, które miało miejsce po obiedzie. Po emocjonującym podsumowaniu obozu pozostali uczestnicy wybrali się na ostanie zajęcia windsurfingu, na których odbyły się specjalne regaty. W nagrodę za osiągnięte wyniki wieczorem udaliśmy się do Dąbek na pyszne lody i zakup drobnych pamiątek.  

Jak Dąbki pożegnały się z Hastenowiczami?

No i niestety, nastał sobotni poranek, w którym już bez codziennego, porannego rozruchu, musieliśmy się dopakować i sprzątnąć pokoje. Zaraz po śniadaniu większość uczestników rozjechała się do domów, a największa grupa udała się na dworzec kolejowy w Sławnie, skąd odjeżdżał pociąg do Warszawy.  

Podsumowując, z początku pogoda płatała nam niemałe figle, a wiatr był dość mocny. Jednak wszystko przebiegło według planu i z utęsknieniem czekamy na kolejny rok! Będziecie z Nami? 😊